Nie każdy inwestor chce lub może wybudować dom w ciągu jednego sezonu. Rozłożenie inwestycji na kilka etapów pozwala dopasować tempo prac do posiadanych środków i ograniczyć potrzebę korzystania z wysokiego finansowania. Trzeba jednak pamiętać, że przerwy pomiędzy kolejnymi etapami budowy powinny być zaplanowane. Pozostawienie niedokończonego budynku w przypadkowym momencie może przynieść więcej strat niż oszczędności.
Dlaczego inwestorzy decydują się budować etapami?
Najczęstszym powodem są finanse. Zamiast finansować całą inwestycję od razu, można wykonać fundamenty, następnie konstrukcję, a po zgromadzeniu kolejnych środków przejść do następnego etapu.
Takie rozwiązanie daje większą elastyczność. Inwestor ma czas na porównanie ofert, zakup części materiałów w dogodnym momencie oraz dokładniejsze przemyślenie późniejszych rozwiązań.
Rozłożenie budowy w czasie nie oznacza jednak automatycznie niższych kosztów. Każdy dodatkowy sezon to ponowne organizowanie ekip, zabezpieczanie budynku i ryzyko wzrostu cen usług lub materiałów.
Stan zerowy jako pierwszy naturalny etap
Jednym z punktów, w których stosunkowo łatwo zrobić przerwę, jest zakończenie stanu zerowego. Obejmuje on przede wszystkim fundamenty oraz elementy związane z przygotowaniem konstrukcji do dalszych prac.
Jeżeli budowa ma zostać zatrzymana na zimę, wykonane elementy trzeba prawidłowo zabezpieczyć przed działaniem wody i mrozu. Fundament pozostawiony bez ochrony nie powinien być traktowany jak konstrukcja niewymagająca żadnego nadzoru.
Warto również uwzględnić odwodnienie wykopów i sposób, w jaki woda opadowa będzie zachowywała się na działce podczas przerwy.
Stan surowy otwarty
Kolejnym charakterystycznym etapem jest stan surowy otwarty. Budynek posiada już ściany, stropy i zazwyczaj konstrukcję dachu, ale nie ma jeszcze kompletnej stolarki zamykającej wnętrze.
Dla inwestora jest to moment bardzo satysfakcjonujący, ponieważ dom po raz pierwszy wyraźnie nabiera kształtu. Z punktu widzenia pozostawienia budowy na dłuższy czas nie jest to jednak zawsze idealny moment.
Konstrukcja powinna być chroniona przed nadmiernym zawilgoceniem. Szczególnie ważny jest dach. Nawet tymczasowe pokrycie może znacząco ograniczyć ilość wody dostającej się do środka.
Stan surowy zamknięty daje większą swobodę
Znacznie wygodniejszym punktem do dłuższej przerwy jest stan surowy zamknięty, czyli sytuacja, w której budynek posiada już dach, okna oraz drzwi zewnętrzne.
Wnętrze jest wtedy zdecydowanie lepiej chronione przed deszczem, śniegiem i wiatrem. Nie oznacza to jednak, że dom można szczelnie zamknąć i pozostawić bez kontroli.
Nowa konstrukcja zawiera dużo wilgoci technologicznej. Konieczna jest odpowiednia wentylacja, aby ograniczyć ryzyko kondensacji pary wodnej i rozwoju pleśni.
Czy warto kupować materiały z dużym wyprzedzeniem?
Perspektywa wzrostu cen często skłania inwestorów do zakupu materiałów na kilka miesięcy przed ich wykorzystaniem. Czasami rzeczywiście można dzięki temu zaoszczędzić, jednak taki sposób działania ma również wady.
Materiały trzeba gdzieś przechowywać. Izolacje, płyty, suche mieszanki czy elementy wyposażenia mogą zostać uszkodzone przez wilgoć. Materiały pozostawione na otwartym placu budowy są również bardziej narażone na kradzież.
Warto także pamiętać, że decyzje projektowe potrafią zmieniać się w trakcie realizacji. Materiał kupiony z rocznym wyprzedzeniem może ostatecznie okazać się niepotrzebny.
Powrót ekipy może okazać się problemem
Budując etapami, warto brać pod uwagę dostępność wykonawców. Firma, która wykonała ściany w jednym roku, niekoniecznie będzie mogła wrócić dokładnie wtedy, kiedy inwestor będzie gotowy na kolejny etap.
Przy krótkiej i intensywnej budowie kolejne ekipy można zaplanować w harmonogramie. Przy inwestycji trwającej kilka lat dużo trudniej zachować ciągłość.
Zmiana wykonawcy oznacza natomiast, że kolejna ekipa przejmuje prace wykonane przez poprzednią. W przypadku jakichkolwiek problemów może pojawić się spór dotyczący tego, kto odpowiada za konkretną usterkę.
Pozorna oszczędność na mobilizacji ekip
Każde ponowne rozpoczęcie prac wymaga organizacji. Trzeba zamówić sprzęt, dostarczyć materiały, przygotować teren i ponownie uruchomić plac budowy.
Dlatego wykonywanie bardzo małych zakresów robót osobno często okazuje się nieekonomiczne. Ta sama koparka zamówiona kilka razy będzie kosztowała więcej niż wykonanie kilku robót ziemnych podczas jednej wizyty.
Podobnie wygląda sytuacja z transportem materiałów. Zamawianie niewielkich partii może prowadzić do sytuacji, w której koszt dostawy zaczyna stanowić zauważalną część wartości samego towaru.
Budować wolniej, ale według planu
Budowa etapami może być rozsądnym sposobem realizacji domu, zwłaszcza gdy inwestor chce ograniczyć zadłużenie i finansować kolejne prace z bieżących środków. Kluczem jest jednak wybieranie takich momentów przerwy, które pozwalają bezpiecznie pozostawić konstrukcję.
Najgorszym rozwiązaniem jest zatrzymanie prac dokładnie wtedy, gdy kończą się pieniądze, bez uwzględnienia stanu budynku. Znacznie lepiej wcześniej wyznaczyć konkretny etap, który zostanie zamknięty przed przerwą. Budowa może trwać dłużej, ale powinna rozwijać się zgodnie z przemyślanym harmonogramem.