Dlaczego właściciel firmy powinien znać swoje liczby, nawet jeśli ma księgową

Dlaczego właściciel firmy powinien znać swoje liczby, nawet jeśli ma księgową

Dobra księgowość jest dla przedsiębiorstwa niezwykle ważna, ale nie zwalnia właściciela z rozumienia finansów własnej firmy. Przedsiębiorca nie musi samodzielnie prowadzić ksiąg ani znać wszystkich przepisów podatkowych. Powinien jednak wiedzieć, na czym firma zarabia, gdzie ponosi największe koszty, ile ma gotówki i czy obecna sprzedaż rzeczywiście jest rentowna.

Brak takiej wiedzy bywa szczególnie niebezpieczny w przedsiębiorstwach, które szybko rosną. Na rachunku pojawiają się duże wpływy, sprzedaż wygląda dobrze, a problemy finansowe mogą pozostawać niewidoczne aż do momentu, gdy zaczyna brakować pieniędzy na bieżące zobowiązania.

Księgowość patrzy na firmę inaczej niż właściciel

Podstawowym zadaniem księgowości jest prawidłowe rozliczanie dokumentów i zobowiązań przedsiębiorstwa.

Właściciel potrzebuje jednak nieco innej perspektywy.

Powinien wiedzieć nie tylko, jaki był wynik finansowy za poprzedni miesiąc, ale również dlaczego taki wynik powstał.

Które produkty mają najwyższą marżę?

Którzy klienci są najbardziej opłacalni?

Który dział generuje największe koszty?

Czy ceny nadal odpowiadają kosztom działalności?

Takich informacji nie zawsze można bezpośrednio odczytać z podstawowych dokumentów księgowych.

Najważniejsza jest marża

Wielu przedsiębiorców w pierwszej kolejności obserwuje przychód.

To naturalne, ponieważ sprzedaż jest łatwa do zmierzenia.

Problem polega na tym, że wysoki obrót nie musi oznaczać wysokiego zysku.

Firma może realizować dużą liczbę zamówień, na których pozostaje bardzo niewielka marża. Im więcej takich transakcji wykonuje, tym większe stają się koszty operacyjne.

Dlatego przedsiębiorca powinien wiedzieć, ile rzeczywiście zarabia na poszczególnych produktach i usługach.

Nie chodzi o znajomość każdego grosza. Ważne jest rozumienie, które elementy oferty napędzają zysk, a które przede wszystkim zwiększają obrót.

Gotówka i zysk to dwie różne rzeczy

Jedną z najważniejszych lekcji finansowych jest zrozumienie różnicy pomiędzy rentownością a płynnością.

Firma może być zyskowna, ale nie mieć pieniędzy.

Wystarczy, że klienci płacą faktury po 60 lub 90 dniach, podczas gdy wynagrodzenia, podatki i dostawców trzeba opłacać wcześniej.

Na papierze przedsiębiorstwo zarabia. Na rachunku bankowym zaczyna brakować gotówki.

Dlatego warto regularnie monitorować należności oraz przewidywane wpływy i wydatki.

Prosty plan przepływów pieniężnych na kilka najbliższych tygodni często daje właścicielowi więcej praktycznej wiedzy niż samo spojrzenie na miesięczny wynik finansowy.

Stałe koszty potrafią rosnąć niezauważenie

Wraz z rozwojem firmy pojawiają się kolejne wydatki, które później stają się stałym elementem budżetu.

Nowy pracownik, większe biuro, dodatkowy samochód, abonament na oprogramowanie czy rata leasingowa pojedynczo mogą wyglądać rozsądnie.

Po pewnym czasie suma takich zobowiązań staje się jednak znacząca.

Najważniejsze pytanie brzmi: ile firma musi miesięcznie zarobić, zanim zacznie generować rzeczywisty zysk?

Znajomość kosztów stałych pomaga ocenić ryzyko i podejmować decyzje dotyczące kolejnych inwestycji.

Warto znać próg rentowności

Próg rentowności pokazuje, jaki poziom sprzedaży jest potrzebny do pokrycia kosztów działalności.

Jeżeli firma potrzebuje miesięcznie 200 tys. zł sprzedaży, aby wyjść na zero, właściciel powinien o tym wiedzieć.

Dzięki temu spadek przychodów do 210 tys. zł nie będzie wyglądał tak samo jak w przedsiębiorstwie, którego próg rentowności wynosi 120 tys. zł.

Informacja ta jest szczególnie cenna przy podejmowaniu decyzji o zwiększeniu zatrudnienia lub kosztów stałych.

Każdy dodatkowy wydatek podnosi bowiem poziom sprzedaży potrzebny do utrzymania rentowności.

Należności są częścią sprzedaży

Wystawienie faktury nie kończy procesu sprzedaży.

Dopiero zapłata powoduje, że pieniądze trafiają do przedsiębiorstwa.

Warto więc obserwować, ilu klientów płaci po terminie i jak długo firma czeka na należności.

Pojedyncza faktura opóźniona o kilka dni nie musi być problemem.

Jeżeli jednak znaczna część klientów regularnie płaci po 60 czy 90 dniach, przedsiębiorstwo faktycznie finansuje działalność swoich kontrahentów.

Przy szybko rosnącej sprzedaży może to prowadzić do dużego zapotrzebowania na dodatkowy kapitał.

Właściciel powinien mieć prosty zestaw wskaźników

Nie trzeba codziennie analizować dziesiątek tabel.

W wielu małych i średnich firmach wystarczy kilka liczb aktualizowanych co miesiąc.

Przychód, marża, koszty stałe, gotówka, należności, zobowiązania i wartość zapasów już pozwalają znacznie lepiej ocenić sytuację przedsiębiorstwa.

W zależności od branży można dodać kolejne wskaźniki, na przykład koszt pozyskania klienta, średnią wartość zamówienia czy wykorzystanie mocy produkcyjnych.

Najważniejsze jest to, aby wskaźniki prowadziły do decyzji, a nie były przygotowywane wyłącznie dla samego raportowania.

Liczby dają przedsiębiorcy większą swobodę

Znajomość finansów własnej firmy nie służy wyłącznie wykrywaniu problemów.

Pomaga również zauważać możliwości.

Właściciel, który dokładnie zna marże i przepływy pieniężne, może łatwiej zdecydować, czy stać go na zatrudnienie kolejnej osoby, zakup maszyny albo wejście na nowy rynek.

Może również szybciej zorientować się, że któryś produkt przestał być opłacalny albo określony klient wymaga renegocjacji warunków.

Księgowość pozostaje niezwykle ważnym partnerem przedsiębiorcy, ale odpowiedzialności za decyzje biznesowe nie można delegować.

Im lepiej właściciel rozumie liczby stojące za działalnością swojej firmy, tym mniej decyzji musi podejmować wyłącznie na podstawie intuicji.