Zakupy na promocjach – kiedy naprawdę oszczędzamy, a kiedy tylko kupujemy więcej?

Zakupy na promocjach – kiedy naprawdę oszczędzamy, a kiedy tylko kupujemy więcej?

Promocje działają, ponieważ dają nam poczucie, że możemy kupić coś taniej niż zwykle. Czerwona etykieta, informacja „ostatnie sztuki” albo duże „-40%” potrafią sprawić, że produkt nagle staje się znacznie bardziej interesujący. Nie ma w tym nic dziwnego – możliwość zapłacenia mniej jest atrakcyjna dla każdego. Problem zaczyna się wtedy, gdy promocja przestaje być sposobem na kupienie potrzebnej rzeczy taniej, a staje się powodem samego zakupu.

Największą sztuką nie jest znalezienie przeceny, lecz odróżnienie dobrej okazji od sprawnie przygotowanej zachęty marketingowej.

Oszczędzamy tylko wtedy, gdy i tak chcieliśmy coś kupić

To najprostsza zasada, a jednocześnie najłatwiejsza do zapomnienia.

Jeżeli planowaliśmy kupić kurtkę za około 400 zł i znajdujemy odpowiedni model za 280 zł, rzeczywiście możemy mówić o oszczędności.

Jeśli jednak nie potrzebowaliśmy kurtki, ale kupujemy ją za 280 zł, ponieważ przeceniono ją z 500 zł, nie zaoszczędziliśmy 220 zł. Wydaliśmy 280.

Ta różnica brzmi banalnie, ale właśnie na niej opiera się ogromna część impulsywnych zakupów.

Lista zakupów działa również poza supermarketem

Przed większym sezonem wyprzedażowym warto przygotować sobie listę rzeczy, których naprawdę szukamy.

Nie musi być bardzo szczegółowa. Wystarczy zapisać: zimowe buty, nowy blender, koszule do pracy.

Dzięki temu łatwiej odróżnić okazję od przypadkowego produktu, który wpadł nam w oko wyłącznie ze względu na rabat.

Lista nie oznacza, że nie wolno kupić niczego spoza niej. Pomaga jednak zatrzymać się na chwilę przed kliknięciem „zamawiam”.

Procent rabatu nie jest najważniejszy

Wyprzedaż 50% wygląda bardziej atrakcyjnie niż 20%, ale to końcowa cena ma znaczenie.

Produkt po dużej obniżce nadal może być droższy od podobnego modelu konkurencji sprzedawanego bez promocji.

Dlatego zamiast patrzeć przede wszystkim na wielkość rabatu, warto porównywać faktyczne ceny.

To szczególnie ważne w elektronice i sprzęcie AGD, gdzie bardzo podobne modele mogą kosztować różnie w zależności od sklepu.

„Kup dwa, trzeci gratis” nie zawsze jest okazją

Promocje wielosztukowe mogą być korzystne przy produktach, których regularnie używamy i które mają długi termin przydatności.

Jeśli jednak kupujemy trzy rzeczy tylko dlatego, że jedna jest gratis, chociaż normalnie potrzebowalibyśmy jednej, wydatek może być większy niż planowaliśmy.

Dotyczy to również odzieży. Druga para spodni za pół ceny nadal kosztuje pieniądze.

Warto zadać sobie proste pytanie: czy kupiłbym tę drugą sztukę, gdyby nie promocja?

Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, warto jeszcze raz przemyśleć decyzję.

Presja czasu działa bardzo skutecznie

Liczniki odliczające minuty, napisy „oferta tylko dziś” i komunikaty o ostatnich egzemplarzach mają skłonić klienta do szybkiej decyzji.

Czasami rzeczywiście promocja jest ograniczona, ale presja czasu nie powinna zastępować oceny produktu.

Przy większym zakupie rozsądnie jest zrobić krótką przerwę, porównać ceny i sprawdzić opinie.

Jeśli zakup jest naprawdę potrzebny, kilkanaście minut namysłu raczej tego nie zmieni.

Wyprzedaż jest dobrym momentem na zakup rzeczy przewidywalnych

Najłatwiej korzystać z promocji przy produktach, co do których wiemy, że będą potrzebne.

Jeżeli od lat nosimy podobny model jeansów i wiemy, że kolejna para przyda się za kilka miesięcy, korzystna cena może uzasadniać wcześniejszy zakup.

Podobnie wygląda sytuacja z produktami codziennego użytku, które i tak regularnie kupujemy.

Znacznie większe ryzyko pojawia się przy rzeczach eksperymentalnych: nietypowym fasonie, urządzeniu o nieznanym zastosowaniu albo produkcie kupowanym dlatego, że „może kiedyś się przyda”.

Nie rób zapasów rzeczy, które mogą się zmienić

Elektronika, moda i część kosmetyków szybko się zmieniają. Kupowanie ich na kilka lat do przodu może nie mieć sensu.

Telefon kupiony na zapas będzie za rok po prostu starszym modelem. Ubranie może przestać nam się podobać albo przestać pasować.

Nawet produkt trwały nie zawsze warto kupować wcześniej, jeśli przez długi czas będzie leżał nieużywany.

Kapitał zamrożony w szafie czy szufladzie również ma swoją wartość.

Darmowa dostawa też potrafi skłaniać do większego wydatku

„Brakuje 18 zł do darmowej wysyłki” – i nagle do koszyka trafia rzecz za 25 zł.

Jeżeli przesyłka kosztowała 12 zł, trudno mówić o oszczędności.

Oczywiście można dołożyć produkt, który rzeczywiście był potrzebny. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy szukać czegokolwiek tylko po to, aby przekroczyć próg darmowej dostawy.

Czasem zwyczajnie taniej jest zapłacić za przesyłkę.

Najlepsza promocja to czasem brak zakupu

To najmniej efektowna rada zakupowa, ale bardzo praktyczna.

Nie każda okazja musi zostać wykorzystana. Promocje pojawiają się przez cały rok, a podobny produkt prawdopodobnie jeszcze nie raz zostanie przeceniony.

Jeżeli nie jesteśmy przekonani, nie wiemy, gdzie będziemy używać danej rzeczy albo musimy wymyślać argumenty uzasadniające zakup, prawdopodobnie można z niego zrezygnować.

Dobra promocja pomaga wydać mniej na coś potrzebnego. Jeśli sprawia, że kupujemy rzeczy, których wcześniej nie chcieliśmy, korzyść jest znacznie bardziej dyskusyjna.