Puste przebiegi w transporcie – dlaczego ciężarówka bez ładunku jest tak dużym problemem?

Puste przebiegi w transporcie – dlaczego ciężarówka bez ładunku jest tak dużym problemem?

Ciężarówka, która dostarczyła towar z Warszawy do Berlina, wykonała swoją pracę. Problem pojawia się chwilę później: co ma przewieźć w drodze powrotnej? Jeśli nie uda się znaleźć kolejnego ładunku, pojazd może pokonać setki kilometrów praktycznie pusty. Silnik nadal zużywa paliwo, kierowca nadal pracuje, a firma ponosi większość kosztów, mimo że transport nie generuje przychodu.

Takie przejazdy określane są jako puste przebiegi. Są jednym z najbardziej charakterystycznych problemów transportu drogowego i dobrym przykładem tego, dlaczego logistyka nie polega wyłącznie na przewiezieniu towaru z punktu A do punktu B.

Transport w dwie strony rzadko układa się idealnie

Najprostszy model przewozu zakłada, że samochód jedzie z ładunkiem w jednym kierunku, a następnie znajduje podobne zlecenie na trasę powrotną.

W praktyce zapotrzebowanie na transport nie jest symetryczne.

Z jednego regionu może wyjeżdżać znacznie więcej towarów, niż do niego przyjeżdża. W innym miejscu sytuacja może wyglądać odwrotnie. Dodatkowo znaczenie mają terminy dostaw, typ naczepy oraz wymagania dotyczące konkretnego ładunku.

Ciężarówka przystosowana do transportu chłodniczego nie zawsze może zostać wykorzystana w dokładnie taki sam sposób jak standardowa naczepa.

Każdy pusty kilometr kosztuje

Koszty transportu nie znikają tylko dlatego, że przestrzeń ładunkowa jest pusta.

Samochód nadal spala paliwo, zużywają się opony i podzespoły, a kierowca wykorzystuje swój czas pracy. Do tego dochodzą opłaty drogowe, ubezpieczenie, leasing lub amortyzacja pojazdu.

Jeśli duża część przebiegu floty odbywa się bez ładunku, firma musi uwzględnić te koszty w cenach pozostałych przewozów.

Dlatego ograniczenie pustych kilometrów może poprawiać rentowność bez konieczności zwiększania liczby samochodów.

Spedycja próbuje łączyć różne potoki towarów

Jednym z głównych zadań spedytora jest znalezienie sposobu na jak najlepsze wykorzystanie dostępnych pojazdów.

Jeżeli ciężarówka kończy rozładunek w określonym mieście, można poszukać ładunku rozpoczynającego się w pobliżu i prowadzącego w kierunku bazy albo kolejnego zaplanowanego punktu.

Nie zawsze będzie to idealny przewóz powrotny. Czasami opłaca się wykonać niewielki przejazd bez ładunku, aby następnie zabrać atrakcyjne zlecenie.

Optymalizacja polega więc na ocenie całego łańcucha zleceń, a nie tylko jednego przejazdu.

Giełdy transportowe zwiększyły dostęp do ładunków

Cyfrowe platformy transportowe ułatwiły przewoźnikom szukanie zleceń w miejscach, w których wcześniej byłoby to znacznie trudniejsze.

Firma może sprawdzić, jakie ładunki są dostępne w pobliżu pojazdu i czy ich terminy pasują do dalszego planu.

To nie eliminuje pustych przebiegów całkowicie, ponieważ rynek nadal jest nierównomierny. Pozwala jednak szybciej dopasowywać wolną przestrzeń do zapotrzebowania.

Im więcej uczestników korzysta z podobnego systemu, tym większa szansa na znalezienie odpowiedniego połączenia.

Dane pozwalają przewidywać problem wcześniej

Jeżeli firma analizuje historię własnych przewozów, może zauważyć powtarzalne schematy.

Być może określona trasa regularnie kończy się problemem ze znalezieniem ładunku powrotnego. Wtedy można zmienić sposób wyceny albo poszukać stałego klienta w regionie docelowym.

Systemy transportowe pomagają również analizować wykorzystanie floty, kilometry z ładunkiem i bez ładunku oraz rentowność poszczególnych relacji.

Dzięki temu decyzje nie muszą opierać się wyłącznie na intuicji dyspozytora.

Konsolidacja ładunków może poprawić wykorzystanie pojazdu

Nie zawsze samochód musi czekać na jednego klienta, który wypełni całą naczepę.

W przewozach drobnicowych można łączyć towary od kilku nadawców, jeśli ich trasy i wymagania są ze sobą zgodne.

Takie rozwiązanie zwiększa wykorzystanie przestrzeni, ale jednocześnie komplikuje planowanie. Trzeba obsłużyć więcej punktów załadunku i rozładunku oraz pilnować kolejności dostaw.

Dobrze zorganizowana konsolidacja może jednak ograniczać przewożenie powietrza i poprawiać ekonomikę całego transportu.

Problem pustych przebiegów ma także wymiar środowiskowy

Pusty samochód ciężarowy nadal emituje spaliny i zajmuje miejsce na drodze.

Dlatego poprawa wykorzystania ładowności oznacza nie tylko niższy koszt dla przedsiębiorstwa, ale również mniejszą liczbę kilometrów potrzebnych do przewiezienia tej samej ilości towarów.

W praktyce jest to jeden z tych obszarów, w których interes ekonomiczny i ograniczenie wpływu transportu na środowisko mogą prowadzić w podobnym kierunku.

Najtańszy kilometr to często ten, którego nie trzeba było przejechać.

Dlaczego nie można wyeliminować pustych przebiegów całkowicie?

Teoretycznie idealny system transportowy wykorzystywałby każdy pojazd w stu procentach. W rzeczywistości taki cel jest praktycznie niemożliwy.

Ładunki pojawiają się w różnych miejscach i terminach. Nie wszystkie można przewozić tym samym pojazdem. Kierowców obowiązują normy czasu pracy, a samochody muszą wracać do serwisu czy bazy.

Czasami pusty przejazd jest po prostu najlepszą z dostępnych opcji.

Celem nie powinno być więc całkowite wyeliminowanie takich kilometrów, lecz ograniczanie ich tam, gdzie są wynikiem słabego planowania albo braku informacji.

Logistyka zaczyna się tam, gdzie kończy się prosty transport

Przewiezienie ładunku z jednego miejsca do drugiego to tylko połowa zadania. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się wtedy, gdy trzeba zaplanować kolejne zlecenie, połączyć kilka tras i wykorzystać flotę tak, aby samochody jak najrzadziej jeździły bez potrzeby.

Dlatego puste przebiegi są dobrym miernikiem jakości organizacji transportu.

Firma, która potrafi je ograniczać, lepiej wykorzystuje pojazdy, pracę kierowców i paliwo. W branży działającej na stosunkowo niewielkich marżach właśnie takie różnice mogą decydować o opłacalności całej działalności.