W transporcie towarów najwięcej uwagi często poświęca się długim trasom: przewozom międzynarodowym, kontenerom płynącym między kontynentami czy ciężarówkom pokonującym tysiące kilometrów. Tymczasem jednym z najbardziej wymagających etapów całego łańcucha dostaw jest często ostatnich kilka kilometrów. To właśnie wtedy paczka musi trafić z lokalnego magazynu, sortowni lub centrum dystrybucyjnego bezpośrednio do odbiorcy.
Ten fragment procesu określa się mianem logistyki ostatniej mili. Wraz z rozwojem handlu internetowego jego znaczenie wyraźnie wzrosło. Klient nie interesuje się tym, że produkt bez problemu przejechał pół Europy. Jeśli kurier nie dotrze na czas pod wskazany adres, to właśnie ostatni etap zostanie zapamiętany jako problem z dostawą.
Dlaczego ostatnia mila kosztuje tak dużo?
Transport dużej liczby produktów pomiędzy dwoma magazynami można stosunkowo łatwo zoptymalizować. Ciężarówka zostaje załadowana, jedzie określoną trasą i rozładowuje towar w jednym miejscu.
W dostawie do klientów sytuacja jest zupełnie inna. Jeden samochód może mieć kilkadziesiąt albo nawet więcej punktów doręczenia, rozproszonych po całym mieście i jego okolicach. Każdy postój oznacza dodatkowy czas, a na trasę wpływają korki, roboty drogowe, problemy z parkowaniem oraz nieobecność odbiorców.
Koszt nie powstaje więc tylko z przejechanych kilometrów. Liczy się również czas pracy kierowcy, liczba zatrzymań, powroty z niedoręczonymi przesyłkami oraz możliwość wykorzystania przestrzeni ładunkowej pojazdu.
E-commerce zmienił oczekiwania klientów
Jeszcze kilkanaście lat temu dostawa zamówienia w ciągu kilku dni była czymś normalnym. Obecnie klienci coraz częściej oczekują przesyłki następnego dnia, a w części dużych miast również dostawy tego samego dnia.
Dla operatorów logistycznych oznacza to konieczność znacznie szybszego działania. Zamówienie trzeba skompletować, zapakować, posortować i przekazać do odpowiedniego pojazdu w bardzo krótkim czasie.
Im krótszy deklarowany termin dostawy, tym mniej miejsca pozostaje na błędy. Opóźnienie w magazynie może odbić się na całym dalszym procesie.
Punkty odbioru zmieniają ekonomię dostaw
Jednym ze sposobów ograniczenia kosztów ostatniej mili są automaty paczkowe i punkty odbioru.
Z punktu widzenia operatora logistycznego dostarczenie kilkudziesięciu paczek do jednego automatu jest znacznie prostsze niż odwiedzenie kilkudziesięciu mieszkań. Samochód zatrzymuje się w jednym miejscu, a wiele przesyłek zostaje doręczonych jednocześnie.
Dla klienta również może być to wygodne, ponieważ odbiór nie wymaga oczekiwania na kuriera.
Model ten nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale pokazuje, że logistyka ostatniej mili może być poprawiana nie tylko poprzez szybsze samochody czy lepsze trasy. Czasami największy efekt daje zmiana samego sposobu doręczania.
Planowanie trasy staje się coraz bardziej zaawansowane
Kolejność dostaw ma ogromny wpływ na efektywność pracy kierowcy. Źle ułożona trasa może oznaczać niepotrzebne kilometry i stracone godziny.
Dlatego przedsiębiorstwa wykorzystują systemy, które uwzględniają liczbę przesyłek, lokalizacje odbiorców, przedziały czasowe, pojemność pojazdu, ruch drogowy oraz czas potrzebny na obsługę poszczególnych punktów.
Nie zawsze najkrótsza trasa jest najlepsza. Jeśli dostawa do jednego klienta może odbyć się wyłącznie przed południem, a drugi punkt jest dostępny przez cały dzień, system powinien uwzględnić te ograniczenia.
W dużej skali nawet niewielkie skrócenie średniej trasy może przełożyć się na znaczące oszczędności.
Problemem są również zwroty
W handlu internetowym przepływ towarów odbywa się w dwóch kierunkach. Produkt trafia do klienta, ale część zamówień później wraca.
Zwroty trzeba odebrać, przetransportować, zidentyfikować i skierować do odpowiedniego procesu. Towar może wrócić do sprzedaży, wymagać ponownego pakowania albo zostać przekazany do innego kanału.
Logistyka zwrotów staje się więc naturalnym uzupełnieniem ostatniej mili. Firma, która świetnie dostarcza paczki, ale ma niewygodny i powolny proces zwrotu, nadal może pozostawić klientowi złe doświadczenie.
Elektryfikacja transportu miejskiego
Ostatnia mila jest również obszarem, w którym pojazdy elektryczne mogą mieć szczególne zastosowanie. Samochody dostawcze poruszają się po stosunkowo przewidywalnych trasach i często wracają pod koniec dnia do tej samej bazy, gdzie można je ładować.
W centrach miast pojawiają się także rowery cargo oraz niewielkie pojazdy dostawcze.
Nie każde rozwiązanie sprawdzi się wszędzie. Inne potrzeby ma centrum dużego miasta, a inne rozproszona zabudowa podmiejska. Kierunek jest jednak wyraźny: firmy starają się ograniczać koszt oraz uciążliwość dostarczania bardzo dużej liczby niewielkich przesyłek.
Ostatnie kilometry decydują o ocenie całego procesu
Z punktu widzenia klienta łańcuch logistyczny jest niemal niewidoczny. Nie widzi magazynów, sortowni ani systemów planujących transport. Widzi natomiast kuriera albo wiadomość informującą, że przesyłka czeka w punkcie odbioru.
Dlatego właśnie ostatnia mila ma tak duże znaczenie.
Dobrze zorganizowana dostawa jest szybka, przewidywalna i daje odbiorcy wybór. Zła potrafi zniweczyć pracę wykonaną na wszystkich wcześniejszych etapach. Wraz z dalszym rozwojem e-commerce właśnie ten fragment logistyki będzie jednym z najważniejszych obszarów poszukiwania oszczędności i nowych rozwiązań.